Wiceadm. Marek J. Toczek
„Trzeba rozrywać rany polskie,
by się nie zabliźniły blizną podłości”.
Stefan Żeromski
- Proces tworzenia Wojska Polskiego.
W dniu 11 listopada 1918 polskie siły zbrojne to raptem 29 543 żołnierzy. Tworzyły je: Polska Siła Zbrojna – 9373 żołnierzy, oddziały podległe rządowi lubelskiemu – 11 500 żołnierzy, resztki I Korpusu Polskiego – 150 żołnierzy oraz oddziały podległe Polskiej Komisji Likwidacyjnej – 8250 żołnierzy.
Sztab Generalny Wojska Polskiego, powołany 25 października 1918 roku, na czele z gen. Tadeuszem Rozwadowskim, rozpoczął formowanie zalążków polskiego wojska. Pierwsze prace z zakresu organizacji wojska podjęto na podstawie rozkazu gen. Rozwadowskiego z 30 października 1918 roku, o tworzeniu sił zbrojnych na terytorium administrowanym przez Radę Regencyjną. Obszar ten podzielony został na trzy inspektoraty administracyjno-wojskowe (I Warszawski, II Kielecki, III Lubelski), w skład których wchodziło 15 okręgów wojskowych. W Galicji Wschodniej z uwagi na wybuch wojny polsko-ukraińskiej przyjęto odrębną strukturę organizacyjną. Rozkazem szefa Sztabu Generalnego z 1 listopada 1918 roku utworzono dla tego obszaru Naczelne Dowództwo Wojskowe na czele z gen. Stanisławem Puchalskim.
Od 16 listopada 1918 roku gen. Rozwadowskiego, zastąpił gen. Stanisław Szeptycki. Od 7 lutego 1919 roku funkcje szefa Sztabu Generalnego sprawował płk Stanisław Haller. Od 13 lutego 1919 roku Sztab Generalny zaczął używać nazwy Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego.
17 listopada 1918 roku zlikwidowano inspektoraty i powołano pięć Dowództw Okręgów Generalnych. Obszar galicyjski wszedł w skład V Dowództwa – Kraków, które posiadało okręgi wojskowe: krakowski, przemyski, a od 23 listopada 1918 roku: podhalański, tarnowski, wadowicki, rzeszowski i będziński. 5 czerwca 1919 roku utworzono VI Dowództwo – Lwów, z siedzibą w Przemyślu. Obejmowało ono swoim zasięgiem okręgi: zborowski, trembowelski, tarnopolski, skolski, czortkowski i husiatyński. Polską administrację wojskową na Wołyniu reprezentowała Ekspozytura II Dowództwa – Lublin z siedzibą w Kowlu, a rejon Łucka znajdował się w administracji Wołyńskiego Okręgu Wojskowego mieszczącego się w tym mieście.
Każdy okręg wojskowy zobowiązany był do zorganizowania w swoim obszarze pułku piechoty, który miał w przyszłości być rozwinięty w brygadę. Organizacją poszczególnych rodzajów wojsk miały się zająć Dowództwa Okręgów Generalnych. Z końcem listopada 1918 roku rozpoczęto formowanie 36 pułków piechoty i 14 pułków kawalerii. W Galicji Wschodniej i na Wołyniu, w miarę rozwoju ilościowego szeregów Wojska Polskiego, zaczęto tworzyć jego struktury taktyczno-operacyjne. W pierwszym okresie trwającym od listopada 1918 roku do końca marca 1919 roku na galicyjsko-wołyńskim Teatrze Działań Wojennych występowały grupy taktyczne i operacyjne. Pierwszą grupą taktyczną była grupa „San” mjr Juliana Stachiewicza, połączyła się ona w Przemyślu z grupą ppłk. Tokarzewskiego – Karaszewicza, tworząc grupę taktyczną, która przeprowadziła odsiecz dla Lwowa.
Kolejnymi oddziałami były grupy taktyczne: mjr. Scaevoli – Wieczorkiewicza, płk. Stanisława Skrzyńskiego, płk. Henryka Minkiewicza, gen. Zygmunta Zielińskiego, ppłk. Czesława Mączyńskiego, płk. Mieczysława Kulińskiego, płk Władysława Sikorskiego i gen. Jana Romera. Występowały także tzw. podgrupy, działające samodzielnie bądź czasowo wydzielane z zasadniczych grup taktycznych. Wszystkie wymienione siły, liczące ok. 20 tys. żołnierzy, wchodziły w skład Grupy Operacyjnej Dowództwa „Wschód” dowodzonej przez gen. Tadeusza Rozwadowskiego.
Na Wołyniu operowały cztery główne grupy taktyczne: gen. Bronisława Babiańskiego, gen. Stefana Majewskiego (późniejsza grupa gen. Edwarda Rydza-Śmigłego, utworzona na bazie grupy „Bug”), mjr. Władysława Bończy-Uzdowskiego (później grupa mjr. Leopolda Lisa-Kuli) i płk. Jana Sandeckiego.
Wiosną 1919 roku utworzono wyższe związki operacyjne – fronty. Jako pierwszy powołany został rozkazem NDWP z 30 marca 1919 r. Front Wołyński na czele z gen. Aleksandrem Karnickim. 29 maja 1919 r. NDWP utworzyło Front Galicyjsko-Wołyński dowodzony przez gen. Wacława Iwaszkiewicza. Front ten istniał do końca lipca 1919 roku.
Zaciąg do służby wojskowej był ochotniczy, prowadzony przez poszczególne okręgi wojskowe. Zwerbowanych ochotników wstępnie przeszkalano, następnie tworzono pododdziały do szczebla batalionu, które później łączono w grupy taktyczne. Po przeprowadzeniu poboru ochotniczego stan liczebny Wojska Polskiego w połowie stycznia 1919 roku wynosił 110 tysięcy żołnierzy. Ponieważ potrzeby armii rosły, zdecydowano się na ogłoszenie poboru regularnego. Na podstawie dekretu Naczelnika Państwa z 15 stycznia 1919 roku, oraz Tymczasowej Ustawy o Powszechnym Obowiązku Służby Wojskowej z 7 marca 1919 roku. 7 marca 1919 roku na plenarnym posiedzeniu Sejmu Ustawodawczego uchwalono pobór roczników 1896-1901 na całym obszarze ziem polskich.
W lutym 1919 roku wprowadzono nowy model organizacyjny sił zbrojnych, który przewidywał tworzenie związków taktycznych szczebla dywizja/brygada. Założono sformowanie 42 dywizji piechoty, 6 brygad kawalerii i 12 eskadr lotniczych. Dywizja piechoty miała się składać z: trzech pułków piechoty, brygady artylerii, dywizjonu kawalerii oraz pododdziałów dowodzenia, tyłowych i zaopatrzenia. Strukturę tę następnie skorygowano i postanowiono utworzyć 10 dywizji dwubrygadowych oraz 1 brygadę górską.
Liczebność Wojska Polskiego – niezbędną do obrony państwa określano na 500 tysięcy żołnierzy. Stan ten miano osiągnąć stopniowo. Tymczasem w marcu 1919 roku piechota liczyła 80 tys. żołnierzy, skupionych w 40 pułkach i 8 batalionach strzelców, a ponadto przy każdym pułku piechoty znajdował się batalion kadrowy. Według etatu każdy pułk miał liczyć 68 oficerów i 2486 żołnierzy, a dywizja 226 oficerów i 7525 żołnierzy. Do końca marca zakończono formowanie czterech dywizji (1, 2, 3) i Dywizji Litewsko-Białoruskiej.
W kwietniu 1919 roku przybywa do kraju „Błękitna Armia” gen. Józefa Hallera. „Błękitna Armia” to formacja w sile pięciu pełnych dywizji, z artylerią, lotnictwem, kawalerią, służbami technicznymi i taborami, uzbrojonych i wyszkolonych wg. wymogów końca I wojny światowej. Jej przybycie rozpoczęło coraz ostrzejsze zatargi z J. Piłsudskim, prowadzone na tle prawnego przejęcia przybyłych z Francji wojski, uregulowania ich stosunku w Armii Polskiej, w tym zwierzchnictwa nad „Błękitną Armią”.
25 maja 1919 roku, licząca ok. 72 tys. żołnierzy Armia Wielkopolska, uzbrojona i wyposażona wg. wzorców armii francuskiej, została podporządkowana Naczelnemu Dowództwu Wojska Polskiego, przy zachowaniu jej odrębności organizacyjnej.
Sztab Generalny, z inicjatywy J. Piłsudskiego, podjął działania łączenia przybyłych do kraju formacji wojskowych w jednolity organizm. Chodziło o scalanie formacji zorganizowanych w kraju z tymi, które powstawały na froncie wschodnim, w Wielkopolsce, we Francji i w Rosji.
J. Piłsudski dążył do zatarcia istniejących odmienności pomiędzy żołnierzami różnych szkół wojskowych i organizacji stojących za procesem ich formowania. Dla przypieczętowania „braterstwa broni” nakazał aby wszyscy żołnierze przypięli do munduru, jako zewnętrzny symbol zjednoczenia wojska – wizerunek „srebrnego wężyka” – znak Legionów.
Tym manewrem uczynił „znak Legionów” wizerunkiem całego wojska, kilkuset tysięcznej rzeszy żołnierzy polskich. W praktyce nie zmieniło to wiele, wewnętrzne podziały nadal istniały i pogłębiały się wobec bezwzględnej polityki kadrowej promującej Legionistów.
Drugim krokiem, jaki podjęto, to zmiana numeracji dużych jednostek. Pierwsze numery, od 1-9 otrzymały dywizje sformowane po wojnie w kraju, gdzie kadrę dowódczą stanowili oficerowie wywodzący się z Legionów (dywizje Legionów Polskich), numer 10 otrzymała dywizja gen. Żeligowskiego, numery 11-13 dywizje Armii gen. J. Hallera, numery 14, 15 i 17 dywizje wojsk wielkopolskich , numer 16 zarezerwowano dla tworzonej dywizji na Pomorzu, sformowanej na początku 1920 roku. Nadwyżki kadrowe Armii gen. J. Hallera utworzyły 18 Dywizję Piechoty i Podhalańską Dywizję Górską. Czy zmiana numeracji jednostek była konieczna? Można było to zrobić inaczej, lepiej zadbać o zachowanie tradycji bojowych i rodowodu jednostek.
Na początku 1920 roku Wojsko Polskie posiadało 21 dywizji piechoty, 7 brygad jazdy, jednostki artylerii oraz oddziały wszystkich innych służb i broni. Razem w służbie czynnej mieliśmy ok. 600 tys. żołnierzy. Proces rozbudowy siły zbrojnej trwał nadal. Stworzono podstaw formacje ochotnicze i jednostki rezerwowe. Tak dynamiczna rozbudowa potencjału polskiej siły zbrojnej była możliwa dzięki pomocy wojskowej państw sojuszniczych, a głównie Francji.
20 lutego 1920 roku, w Pucku gen. Józef Haller dokonał symbolicznego aktu zaślubin z morzem. To finał jego rozprawy z Niemcami na Pomorzu i w Wielkopolsce, gdzie J. Piłsudski przez niemal rok nie znajdował sposobów na udzielenie Polakom pomocy w ich walce o powrót do Macierzy. Podobną aktywnością i wrażliwością na sprawy polskie J. Piłsudski wykazał się w sytuacji powstań śląskich i organizowanych plebiscytach w byłym zaborze pruskim.
Odrębnym ważnym, rozdziałem w naszej historii, są wydarzenia związane z nieudaną wyprawą kijowską i w jej konsekwencjami – ofensywą wojsk Rosji Radzieckiej, z bitwą warszawską, wyparciem wroga i podpisaniem Pokoju w Rydze. W kwietniu 1920 roku J. Piłsudski rozpoczyna wyprawę na Kijów – by zdobyć Ukrainę dla Petlury. To kolejny etap niemieckiej polityki federalizacji – tworzenia małych, słabych państw buforowych.
Wyprawa na Kijów była nieporozumieniem wojskowym i politycznym. Zaplanowali ją i utrzymywali w ścisłej tajemnicy niedoświadczeni oficerowie z poza Sztabu Generalnego, nie przekazując dowódcom wielkich jednostek ogólnej koncepcji działań. To powodowało wiele nieporozumień i w praktyce zrywało więzi współdziałania jednostek. Wojska bolszewickie, nie podejmując walki sprawnie wycofały się za Dniepr. J. Piłsudski wraz z S. Petlurą zorganizował w Kijowie wielką paradę. W aureoli zwycięskiego wodza J. Piłsudski powrócił do Warszawy witany jak narodowy bohater.
Sytuacja zmieniła się bardzo szybko, bolszewicy po przegrupowaniu swych sił rozpoczęli kontrofensywę. Odwrót wojsk polskich z pod Kijowa przybrał charakter bezładnej rejterady zakończonej pod Warszawą. Efekt tej wyprawy to 200 tys. zabitych Polaków i olbrzymie straty materialne na całej zajętej przez bolszewików części kraju. Przed decydującą bitwą J. Piłsudski – Naczelny Wódz i Naczelnik Państwa złożył dymisję na ręce premiera Witosa i wyjechał z Warszawy do swej konkubiny za Częstochowę.
Okoliczności tych tragicznych wydarzeń odsłoniły chwalebne jak i podłe oblicze polityków i dowódców WP. Niestety i tym razem, podłość i hańbę przekuto w chwałę, dając beneficjentom szansę odwetu.
2. Organizacja naczelnych władz wojskowych uregulowana została 7 stycznia 1921 roku dekretem Naczelnego Wodza – Józefa Piłsudskiego . Ścisła Rada Wojskowa pracowała pod przewodnictwem generała – Naczelnego Wodza w czasie wojny. W jej skład wchodzili: generał – Naczelny Wódz w czasie wojny, Szef Sztabu Generalnego, generałowie – dowódcy armii w czasie wojny, w czasie pokoju inspektorzy armii. Ścisła Rada Wojskowa była organem kierującym w zakresie przygotowań wojennych, sporządzania planów operacyjnych i obrony kraju. W tych sprawach decyzje Ścisłej Rady Wojskowej obowiązywały Ministerstwo spraw Wojskowych. Do kompetencji Rady należały również sprawy kadrowe, od szczebla dowódców pułków wzwyż.
Pracą Sztabu Generalnego kierował bezpośrednio szef Sztabu Generalnego, podlegający rozkazom generała – ministra Spraw Wojskowych. Przy takiej organizacji naczelnych władz wojskowych J. Piłsudski jako szef Sztabu Generalnego i jednocześnie przewodniczący Ścisłej Rady Wojskowej, był w istocie czynnikiem nadrzędnym i decydującym o wszystkim w wojsku.
Sytuacja zmieniła się po ukonstytuowaniu się Sejmu i Senatu na zasadach Konstytucji Marcowej i wyborze prezydenta Rzeczypospolitej. Wcześniejszy dekret Naczelnego Wodza z 7 stycznia 1921 roku musiał ulec zmianie.
Po burzliwym okresie przesilenia rządowego w czerwcu i lipcu 1922 roku i konflikcie z większością sejmową, sprowokowanych przez J. Piłsudskiego dążącego do umacniania swej pozycji, po gorączkowym okresie wyborów do Izb Ustawodawczych, w końcu tragicznej śmierci prezydenta Narutowicza i po wyborze socjalisty Wojciechowskiego na urząd prezydenta, naciski Piłsudskiego zelżały. Przestał ingerować w sprawy polityczne, zajął się zagadnieniami wojskowymi.
Gdy w maju 1923 roku do władzy doszedł gabinet parlamentarny z Witosem, J. Piłsudski złożył dymisję ze stanowiska szefa Sztabu Generalnego, i krótko później z przewodnictwa w Ścisłej Radzie Wojskowej. Formalnie usunął się ze służby czynnej. Pozostawił sobie jedynie przewodnictwo w Kapitule Orderu Virtuti Militari. Jego rezydencją stał się mały dworek w Sulejówku, ofiarowany mu przez Legionistów. Można powiedzieć, że z tą chwilą nad Rzeczypospolitą zawisł cień Wielkiego Konspiratora.
Piłsudski aktywnie uczestniczył w dorocznych zjazdach Legionistów. Szczególną uwagę poświęcał tworzeniu legendy Pierwszej Brygady wokół swego imienia – Komendanta. Mówił „Ja i Brygada to jedno”, szybko pojęcie to roztoczył na wszystkie Legiony. To robiło wrażenie. Dla mas żołnierskich, weteranów służby przywykłych do dyscypliny, szacunku do stopnia, a wówczas żyjących w ubóstwie, Piłsudski stawał się postacią, za którą gotowi byli pójść ślepo ogień. W lipcu 1923 roku na bankiecie w hotelu „Bristol” wydanym przez grono wielbicieli, J. Piłsudski wyjawił powody swej dymisji tłumacząc, że nie mógł bronić rządu, w którym są przedstawiciele stronnictw „obciążonych moralna odpowiedzialnością za zabójstwo prezydenta Narutowicza”.
J. Piłsudskiemu nie przechodziła przez głowę myśl, że zadaniem armii jest obrona Rzeczypospolitej, a nie walka z rządem i najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych jakim był prezydent Rzeczypospolitej, że Wojsko Polskie było siłą zbrojną narodu, a nie prywatną gwardią kogoś tam.
Tak skonstruowany powód ustąpienia Józefa Piłsudskiego z wojska był w istocie sprzeczny z ówczesną rzeczywistością konstytucyjną. Rzeczą znamienna są dalsze wywody J. Piłsudskiego odsłaniające istotę jego psychiki – gloryfikacja własnych sukcesów militarnych i dezawuowanie sukcesów innych oficerów. J. Piłsudski usuwając się w domowe zacisze był przekonany, że bez niego Polska nie da sobie rady i szybko zwróci się do niego jako do zbawcy. Przeoczył fakt, że przechodząc z eksponowanej w wojsku służby czynnej w stan spoczynku, traci wpływy jakie kiedyś posiadał w armii.
Cały okres trzyletni do przewrotu majowego to zmagania Piłsudskiego o ustawę dot. organizacji naczelnych władz wojskowych. Podejmowane inicjatywy by załagodzić spór trafiały w próżnię. Pierwszy projekt opracował gen. Sosnkowski, minister Spraw Wojskowych, najbliższy towarzysz Piłsudskiego. Do Sejmu wniósł go gen. Szeptycki, minister Spraw Wojskowych w gabinecie W. Witosa, osoba ciesząca się zaufaniem J. Piłsudskiego. Projekt ten nie zadowolił jednak J. Piłsudskiego, stał się tylko pretekstem do kolejnych jego ataków.
Po upadku rządu W. Witosa, nieudanej misji tworzenia rządu St. Thugutta (z J. Piłsudskim jako ministrem Spraw Wojskowych), desygnowany na kolejnego premiera Wł. Grabski, kompletowanie swojego gabinetu rozpoczął od rozmowy z J. Piłsudskim, nakłaniając go by ten powrócił do wojska. Niemożliwe do spełnienia warunki wysunięte przez J. Piłsudskiego ponownie zamknęły sprawę. Kolejną propozycją powrotu J. Piłsudskiego stała się nowelizacja uchwały, którą wniósł do Sejmu minister Spraw Wojskowych gen. W. Sikorski. Ten dokument też nie zyskał akceptacji J. Piłsudskiego.
A więc nie zabiegi o dobro ojczyzny, jej polityczny i gospodarczy rozwój, ale destabilizowanie organów władzy stało się celem działalności J. Piłsudskiego.
O powrót J. Piłsudskiego do armii zaczęli się domagać także Legioniści, uchwalając na swym zjeździe rezolucję, w której „…domagają się od prezydenta Rzeczypospolitej jako najwyższego zwierzchnika wojskowego i od rządu, a w szczególności zaś od ministra Spraw Wojskowych, gen. Sikorskiego, podjęcia inicjatywy, która zapewni Józefowi Piłsudskiemu należne stanowisko państwowe”. Trudno sobie wyobrazić większy przejaw niesubordynacji wojskowej.
11 grudnia 1924 roku w Prezydium Rady Ministrów, z inicjatywy premiera Grabskiego odbyła się konferencja z udziałem Piłsudskiego, marszałka Sejmu Rataja, ministra Spraw Wojskowych gen. Sikorskiego, ministra Thugutta i referenta kolejnego projektu ustawy o organizacji naczelnych władz wojskowych. Projekt ten po poprawkach również nie zyskał akceptacji Piłsudskiego. Można domniemywać, iż już wówczas Piłsudski podjął decyzję o siłowym rozwiązaniu sprawy, która go nurtowała. W jego willi dochodziło do coraz częstszych spotkań z wiernymi towarzyszami. Wyglądało to jak konspiracja.
13 listopada 1924 roku gdy rząd Grabskiego podał się do dymisji, w Belwederze następnego dnia pojawił się J. Piłsudski i złożył pisemną deklarację zaczynająca się od słów: „Uważam za swój obowiązek ostrzec Pana Prezydenta przed pominięciem interesów moralnych armii w rozważaniach przy rozwiązaniu obecnego kryzysu. Czyniono to już dwukrotnie i ze smutkiem stwierdzić muszę, że rezultaty tego pominięcia doprowadzają do coraz silniejszego rozdrażnienia w wojsku”.
Chodziło tu o kolejne nominacje na stanowisko ministra Spraw Wojskowych – gen. Szeptyckiego i gen. Sikorskiego – oficerów cenionych wcześniej przez J. Piłsudskiego, teraz jego zdaniem najbardziej szkodzących wojsku. J. Piłsudski sam, z własnej woli opuścił służbę wojskową, ale nie przerwał intryg i w dalszym ciągu uzurpował sobie prawo do ingerowania w sprawy wojskowe, w tym w obsadzanie najwyższych stanowisk. Owa nota złożona prezydentowi Rzeczypospolitej, była już wyraźnym sygnałem o groźbie zamachu. Potwierdzeniem tego była manifestacja zorganizowana następnego dnia, 15 listopada 1925 roku i hołd złożony J. Piłsudskiemu z okazji 7 rocznicy jego powrotu z Magdeburga. Kilku generałów i blisko tysiąc oficerów legionowych przybyło do Sulejówka. Wystąpił gen. Orlicz-Dreszer, zapewniając J. Piłsudskiego, „że może liczyć na szable – szable nie tylko wobec niebezpieczeństwa grożącego z zewnątrz, lecz przy rozwiązywaniu wewnętrznego kryzysu!”.
Gen. Sikorski, jako minister Spraw Wojskowych nie mógł nie zareagować na takie zachowanie, przeniósł natychmiast gen. Orlicz- Dreszera z Warszawy do Poznania. Trudno jednak uznać tą decyzję za adekwatny wymiar kary wobec ewidentnego naruszenia przysięgi wojskowej.
J. Piłsudski coraz częściej występuje publicznie, tylko w pierwszych miesiącach 1926 roku w kilkanaście razy ekscytował społeczeństwo swoimi wywodami krytykując kolejne rządy, a w szczególności gabinety Witosa i Skrzyńskiego. Nikt dotąd tak systematycznie, tak nieustępliwie i z taką pasją nie sączył w społeczeństwie jadu zwątpienia w istniejący ustrój Rzeczypospolitej. Nikt w takim stopniu nie generalizował rzekomych uchybień i wykroczeń poszczególnych polityków. Nikt obraźliwymi słowami tak nie miażdżył swych politycznych przeciwników i nikt w słowie i w piśmie nie używał tak drażliwych określeń, które raziły nawet najbliższych mu ludzi. Rzeczywiste powody tak zawziętej kampanii prasowej skierowanej przeciwko dwóm generałom były zupełnie inne. Obydwaj dobrze poznali J. Piłsudskiego i jego metody działania. Kompania Kadrowa, 1 Brygada Legionów, Kampania Kijowska, Bitwa Warszawska i dalszy przebieg działań wojsk pod jego komendą w walkach z wojskami sowieckimi, odsłoniły jego „wojskowe talenty” i charakter jako polityka i człowieka.
Generałowie przejrzeli, że Wielki Konspirator dąży do swojej całkowitej i niepodzielnej dominacji nad wojskiem Rzeczypospolitej, w tym celu wszystkie ważniejsze stanowiska w wojsku obsadzał swoimi zaufanymi, nie patrząc na ich kwalifikacje. Oni dwaj, nie popierając takich praktyk stali się jego śmiertelnymi wrogami. 18 kwietnia gen. Lucjan Żeligowski, minister Spraw Wojskowych w gabinecie Skrzyńskiego, samowolnie i skrycie wydał rozkaz o utworzeniu z dniem 10 maja zgrupowania jednostek w Rembertowie. Do J. Piłsudskiego wysłał pismo o treści: „Proszę Pana Marszałka o objęcie dowództwa nad oddziałami skoncentrowanymi w Rembertowie i przeprowadzenie z nimi ćwiczeń …”.
Wywiad J. Piłsudskiego z 11 maja w „Kurierze Porannym”, w którym przypuścił brutalny szturm, pełen inwektyw na gabinet Witosa, odsądzając go od czci i wiary został z polecenia rządu skonfiskowany, spora ilość egzemplarzy trafiła jednak do czytelników. W nocy z 11 na 12 maja zwolennicy Piłsudskiego (7 pułk ułanów, 22 i 36 pułk piechoty) rozpoczęli zajmować pozycje przy moście Kierbedzia rozstawiając ciężkie karabiny maszynowe. Działania te zaniepokoiły rząd. W nocy na rozkaz gen. Malczewskiego zarządzono alarm stawiający jednostki garnizonu warszawskiego w gotowość do działań, ściągnięto z pobliskich miejscowości posiłki (10, 57, 58, 71 pułki piechoty). Mianowano gen. Stanisława Hallera szefem Sztabu Generalnego, gen. T. Rozwadowskiego – dowódcą obrony Warszawy, a płk. Wł. Andersa jego szefem sztab. Do Warszawy przybywały kolejne jednostki , wspierając obydwie strony. O planach J. Piłsudskiego, nie wiedzieli jego najbliżsi współpracownicy – Sławek i Świtalski, co może także oznaczać, że takich planów w ogóle nie było.
12 maja 1926 r. w Warszawie miały się odbyć rozmowy z delegacją Rządu Czechosłowacji. Celem tej wizyty miało być podpisanie porozumienia o współpracy wojskowej (sojuszu) i integracji przemysłu zbrojeniowego obydwu państw. Do rozmów nie doszło.
3. Zamach stanu.
12 maja 1926 roku, mając zapewnione poparcie lewicy (PPS, Wyzwolenie, Stronnictwo Chłopskie i Klub Pracy) J. Piłsudski z nieopuszczającym go nigdy poczuciem swojej racji, i przekonaniu o nicości moralnej przeciwników, ruszył na czele wiernych sobie oddziałów wojskowych na Warszawę.
Jako pierwsza nie podporządkowała się Piłsudskiemu Szkoła Podchorążych odbywająca ćwiczenia w Rembertowie. Podchorążowie w szyku bojowym przeszli pod Belweder i zajęli pozycje obronne. Trwali tam do końca. Była to pierwsza porażka Piłsudskiego – najmłodsza kadra Wojska Polskiego, jego oparcie i nadzieja wyłamała się spod jego uroku i pozostała wierna przysiędze żołnierskiej i Ojczyźnie.
O godz. 14. 00 Rada Ministrów wydała komunikat: „ …szerzona od dłuższego czasu przez spiskowców i burzycieli ładu i porządku zbrodnicza agitacja wśród wojska spowodowała smutne następstwa. Kilka oddziałów wojska, z kilku powiatów, zebrane w okolice Rembertowa, podniecone fałszywymi pogłoskami i uwiedzione sfałszowanymi rozkazami, dało się pociągnąć do złamania dyscypliny i wypowiedzenia posłuszeństwa Rządowi Rzeczypospolitej”.
Prezydent wydał odezwę do żołnierzy, w której podkreślił konieczność dotrzymania przysięgi żołnierskiej i dochowania wierności rządowi. Ogłoszono stan wyjątkowy w Warszawie, województwie warszawskim oraz w powiatach siedleckim i łukowskim. Na mości Poniatowskiego drogę oddziałom Piłsudskiego zagrodziły wojska rządowe. O godz. 17. 00 doszło do rozmowy prezydenta Rzeczypospolitej Wojciechowskiego z Piłsudskim w obecności mjr. Mariana Porwita – dowódcy ochrony mostu. Prezydent, występując także jako Najwyższy Zwierzchnik Sił Zbrojnych, nie wdając się w dyskusję, zażądał od Piłsudskiego natychmiastowego rozwiązania „demonstracji”.
W tym momencie cała taktyka Piłsudskiego, polegająca na zastraszaniu – legła w gruzy. Chcąc osiągnąć swój cel musiał rozpocząć walkę zbrojną. I o godz. 18. 30 walkę tą rozpoczął. Wieczorem 12 maja siły rządowe dysponował ok. 1700 żołnierzami, Piłsudski zgromadził ok. 3500, plus ok. 800 członków Związku Strzeleckiego. Koalicjantem J. Piłsudskiego i współodpowiedzialnym za skutki zamachu okazał się być przewodniczący kolejarskich związków zawodowych, pozostających pod silnym wpływem PPS – Adam Kuryłowicz. Otrzymał on zadanie od Piłsudskiego, by wstrzymać ruch transportów wojskowych „oddziałów rządowych” do Warszawy, zadanie to wykonał. Transporty z Wielkopolski i Pomorza utknęły na stacjach i do Warszawy nie dotarły.
13 maja prezydent Rzeczypospolitej wydał rozkaz:
Żołnierze Rzeczypospolitej!
Stała się rzecz potworna, znaleźli się szaleńcy, którzy targnęli się na Majestat Ojczyzny, podnosząc jawny bunt. Fałszywymi hasłami uwiedli czystą duszę żołnierza polskiego i dali pierwszy rozkaz do rozlewu krwi bratniej. Nie wierzcie rozsiewanym kłamstwom. Prezydent Rzeczypospolitej z prawowitym rządem, opartym o dzielne wojsko, znajduje się w Belwederze i wzywa Was, byście razem z nim stanęli w obronie znieważonego honoru wojska polskiego i praworządnej naszej Ojczyzny. Posiłki z prowincji idą, walka z buntownikami będzie podjęta. Buntownicy czynem swym wykreślili się z szeregów polskich”.
Próbę mediacji w sprawie przerwania walk podjął prymas Aleksander Kakowski i marszałek Sejmu Maciej Rataj, bez rezultatów. Pragnąc zachować spokój w innych regionach kraju mianowano Wodzem Naczelnym wszystkich wojsk poza Warszawą gen. Stanisława Szeptyckiego. Centralny Komitet Wykonawczy PPS podjął uchwałę o proklamowaniu 14 maja strajku generalnego. W dokumencie tym napisano: „Niech strajk ten będzie potężną manifestacją na rzecz Józefa Piłsudskiego, jego bohaterskiej armii i rządu robotniczo – włościańskiego.” Walki w mieście trwały trzy doby. Nie chcąc by fala przemocy rozlała się na kraj, strona rządowa przerwała walkę. W starciach w stolicy zginęło 379 osób, w tym 164 osoby cywilne. Rany odniosło 920 osób, w tym 314 osób cywilnych.
W wyniku przewrotu majowego Józef Piłsudski przejął inicjatywę polityczną w państwie. W nowym, utworzonym przez Kazimierza Bartla rządzie, przyjął tekę ministra Spraw Wojskowych. Czynnikiem umacniającym jego władzę były zmiany jakich dokonał w korpusie oficerskim. Jeśli w 1921 roku na 145 generałów tylko 12 miało rodowód legionowy, to w1928 roku – na 81 generałów w służbie czynnej – 44 to Legioniści. Objęli oni wszystkie najważniejsze stanowiska dowódcze. Wsparciem dla Piłsudskiego była także rzesza pułkowników, którzy pełnili funkcje w najwyższych urzędach administracji państwa. Wszyscy wyżsi oficerowie, którzy opowiedzieli się po stronie prezydenta Rzeczypospolitej (z wyjątkiem płk. Władysława Andersa) zostali zdymisjonowani, kilku osadzono w więzieniu, kilku zmarło w niewyjaśnionych okolicznościach.
J. Piłsudski stosunkowo szybko dokonał gruntownej reorganizację naczelnych władz wojskowych. Rozwiązał Ścisłą Radę Wojenną i jej Biuro w Sztabie Generalnym. Dekretem prezydenta z 6 sierpnia 1926 roku został utworzony Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych, na czele z Generalnym Inspektorem, przewidzianym w razie wojny na stanowisko Naczelnego Wodza. Tak ukształtował się dwutorowy system dowodzenia wojskiem: pokojowy i wojenny.
Generalny Inspektor Sił Zbrojnych formalnie podlegał Ministrowi Spraw Wojskowych. Kierował przygotowaniami do wojny i miał nieograniczone prawo zgłaszania postulatów. W rzeczywistości był zwierzchnikiem ministra, posiadał w swych kompetencjach możliwość wydawania mu wiążących poleceń. Generalnemu Inspektorowi podporządkowano sztab Generalny, przemianowany w 1928 roku na Sztab Główny. Jego kompetencje ograniczono do roli organu wykonawczego w zakresie zadań związanych z przygotowaniami do wojny.
W latach 30 – tych nastąpiły zmiany w strukturze wojska. Zlikwidowano 3 z pośród 4 dywizji kawalerii na rzecz zwiększenia ilości samodzielnych brygad kawalerii, z 5 do 12. W 1931 roku istniały formalnie 3 pułki pancerne, dywizjon pancerny i 10 dywizjonów samochodowych. Zorganizowano dwa dywizjony pociągów pancernych. Zreorganizowano wojska saperskie, istniejące oddziały połączono w trzy brygady, obejmujące łącznie 13 batalionów. Były to jednak zmiany powierzchowne, nie nadążały za duchem czasu.
W 1934 roku. gen. W. Sikorski opracował dzieło: „Przyszła wojna. Jej możliwości i charakter oraz związane z nim zagadnienia obrony kraju”. Pod tym tytułem kryła się niemalże prorocza wizja blitzkrigu, w którym gen. Sikorski trafnie przewidział zarówno skalę przyszłego konfliktu, jak i rolę nowoczesnego uzbrojenia. Pozycję tą, z dużą uwagą przyjęto na zachodzie, w Polsce została zbagatelizowana. Nie skorzystano z koncepcji modernizacji armii, nie analizowano przemian w taktyce i sztuce operacyjnej dokonywanych w innych armiach np. w armii czechosłowackiej, nie mówiąc o armii niemieckiej.
Po śmierci J. Piłsudskiego w naczelnych organach WP nastąpiły poważne zmiany personalne. Stanowisko Generalnego Inspektora objął gen. Rydz Śmigły, ministrem Spraw Wojskowych został gen. Tadeusz Kasprzycki, szefem Sztabu Głównego został gen. Wacław Stachiewicz. Nastąpiły również przesunięcia w GISZ, w jego skład włączono gen. Tadeusza Kutrzebę i gen. Władysława Bortnowskiego.
Obowiązująca do kwietnia 1939 roku strategia obronna RP – wskazująca na jedyne zagrożenie ze wschodu, rażące błędy w polityce zagranicznej, stały się przyczyną naszej wrześniowej klęski, za którą odpowiedzialność ponosi obóz sanacji.
Utworzony we wrześniu 1939 roku rząd Władysława Sikorskiego, w jednym z pierwszych swych działań uznał za konieczność udzielenia pełnej rehabilitacji i amnestii dla byłych więźniów brzeskich oraz utworzenie komisji do zbadania i oceny dokumentów „odnoszących się do przebiegu ostatnich zdarzeń w Polsce i ustalenia ich przyczyn”. Na czele komisji stanął gen. Józef Haller. Obok generała w pracach komisji uczestniczyli gen. Ładoś, płk. Modelski i płk. Stroński. Komisja Hallera miała nie tyle dowieść winy Rydza Śmigłego, Becka i innych, ale zdezawuować samą ideę sanacji. Dlatego zaczęła obrady od wezwania „wszystkich Polaków” do przedstawienia własnych spostrzeżeń wraz z rzeczowymi dowodami. Liczba chętnych do zeznawania przed komisją Hallera przekroczyła wszelkie oczekiwania. Najliczniejszą grupę zeznających tworzyli byli urzędnicy państwowi. Nie brakowało koniunkturalizmu, łudzili się, że po złożeniu samokrytyki znajdą zatrudnienie w aparacie rządu emigracyjnego. Prace komisji posuwały się wolno, w końcu gen. Haller zakomunikował, że na podstawie zebranych dowodów nie da się doprowadzić do procesu przed Trybunałem Stanu.
4. Raport gen. dr Izydora Modelskiego.
14 maja 1941 roku zakończono prace nad znalezieniem „wojskowych przyczyn klęski jesiennej w 1939 roku”. Gen. Modelski przedstawił obszerny raport premierowi gen. Władysławowi Sikorskiemu. Dokument wykonany był w 2 egz. i opatrzony klauzulą „ściśle tajne”.
Obszerne fragmenty „Raportu …”, gen. dr Izydora Modelskiego, przedstawiliśmy na naszej stronie wcześniej.