Gen. dyw. dr Franciszek Puchała
Początek rewolucji „Solidarności”
Od 1 lipca 1980 r. Polskę ogarniały fale coraz większych strajków. 17 sierpnia w Gdańsku robotnicy sformułowali 21 postulatów, m.in. utworzenia niezależnych związków zawodowych. 31 sierpnia w sali BHP Stoczni Gdańskiej podpisane zostało porozumienie między przedstawicielami Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (pod przewodnictwem Lecha Wałęsy) i komisją rządową (na czele z wicepremierem Mieczysławem Jagielskim). Delegacja rządowa zgodziła się m.in. na utworzenie nowych, niezależnych od PZPR, samorządnych związków zawodowych i ograniczenie cenzury. 17 września w Gdańsku przedstawiciele Międzyzakładowych Komitetów Założycielskich i Międzyzakładowych Komisji Robotniczych powołali jeden ogólnopolski związek zawodowy pod nazwą Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. W warszawskim Sądzie Wojewódzkim złożono wniosek o rejestrację NSZZ „Solidarność” z siedzibą w Gdańsku. W rezultacie kolejnych protestów robotniczych 10 listopada Sąd Najwyższy dokonał rejestracji tej organizacji. Sytuacja w Polsce będącej członkiem Układu Warszawskiego nabierała coraz większego znaczenia dla stosunków między państwami Wschodu i Zachodu, a w szczególności dla stosunków amerykańsko – radzieckich. Po fiasku pierwszej rundy rokowań´ radziecko-amerykańskich w sprawie redukcji broni strategicznych w Genewie oraz impasie rokowań wiedeńskich między państwami NATO i UW w sprawie redukcji broni konwencjonalnych w Europie nastąpił kolejny etap wyścigu zbrojeń i „zimnej wojny”.
Moskwa wobec sytuacji w Polsce
Wydarzenia w Polsce władze Związku Radzieckiego oceniały jako zagrożenie dla jego bezpieczeństwa i trwałości Układu Warszawskiego naciskając kierownictwo PZPR i rządu polskiego, aby zapobiec przejęciu władzy przez opozycję. W drugiej połowie września 1980 r. w Moskwie uznano, że polski kryzys powinien być rozwiązany siłą przez prowadzenie stanu wyjątkowego albo drogą interwencji z zewnątrz. Berlin 1953, Węgry 1956 i Czechosłowacja 1968 r. świadczyły o tym, że zagrożenie interwencją w Polsce jest poważne. Świadczył o tym zamiar manewrów koalicyjnych pod kryptonimem „Sojusz 80” przedstawiony w Moskwie przedstawicielom Sztabów Generalnych Sił Zbrojnych Czechosłowacji, NRD i Polski w dniu 1 grudnia 1980 r. przez szefa Sztabu Generalnego Armii Radzieckiej marszałka Nikołaja Ogarkowa. Manewry były pretekstem do interwencji wojskowe Polsce. Podczas spotkania kierownictwa MON w Sztabie Generalnym WP W dniu 2 grudnia 1980 r. omawiano jak w tej sytuacji ma się zachować Polska. Uczestnikiem spotkania był także szef Oddziału I Zarządu Operacyjnego SG WP płk dypl. Ryszard Kukliński, który – jak twierdził w jednym z wywiadów – od sierpnia 1980 r. był też szefem zespołu planującego stan wojenny. Niebawem okazało się, że od 1972 r. był on agentem CIA.
Reakcja administracji prezydenta Jimmi Cartera
W dniu 4 grudnia. CIA otrzymała pilny meldunek pułkownika Kuklińskiego. Wynikało z niego, że w dniu 8 grudnia 1980 r. pod pozorem manewrów na teren Polski miało wkroczyć osiemnaście związków taktycznych (piętnaście dywizji Armii Radzieckiej (z terytorium ZSRR), w tym dwie dywizje powietrzno-desantowe, dwie dywizje CzAL i jedna dywizja NAL NRD). Siły te wraz z dwoma dywizjami PGWAR stacjonującymi w Polsce, mogły tworzyć zgrupowanie inwazyjne liczące dwadzieścia dywizji. Dwie radzieckie DDP miały opanować rozpoznane wcześniej obiekty w Warszawie oraz internować generałów Jaruzelskiego i Siwickiego oraz innych członków rządu i kierownictwa PZPR. Gdy meldunek płk Kuklińskiego dotarł do CIA, od 4 do 7 grudnia tego roku grupy operacyjne wojsk przewidzianych do interwencji przeprowadziły rozpoznanie rejonów ześrodkowania na terenie Polski i dróg przegrupowania do nich.
Amerykanie nie chcieli, by pod pretekstem konfliktu w Polsce doszło do strategicznego przesunięcia głównych sił przeciwnika z linii Bugu, aż do Odry i połączenia ich z 370 – tysięczną Zachodnią Grupą Wojsk AR w NRD, Północną Grupą Wojsk AR w Polsce i Południową Grupą Wojsk AR w Czechosłowacji. O grożącej Polsce inwazji CIA gromadziła informacje pochodzące z niejednego źródła. Czerpała je także z wywiadu satelitarnego oraz z przechwyconej łączności i od kilku wyższych oficerów w radzieckim Sztabie Generalnym, co stwierdził doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego prof. Zbigniew Brzeziński. Już 20 września 1980 r. w swym dzienniku pisał: „Istnieje coraz więcej groźnych oznak, że Związek Sowiecki przygotowuje się do akcji wojskowej w Polsce. 9 grudnia łączny potencjał wojsk gotowych do interwencji szacowano już na co najmniej 27 dywizji”.
Już od jesieni 1980 r. w analizach wywiadowczych CIA dla decydentów pesymistycznie zakładano, że inwazja jest tylko kwestią czasu. Spodziewano się, że może ona doprowadzić do buntu w Wojsku Polskim, wojny domowej i rozlewu krwi. Meldunek Kuklińskiego stał się przedmiotem analiz CIA i uruchomił działania administracji amerykańskiej. Po posiedzeniu specjalnego Komitetu Koordynacyjnego Polityki Bezpieczeństwa (PCC) pod przewodnictwem prof. Zbigniewa Brzezińskiego w niedzielę, 7 grudnia 1980 r. odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego (COUNCIL) pod przewodnictwem prezydenta Jimmy Cartera (1977-1981. Partia Demokratyczna). W obu gremiach omawiano reakcję USA na przygotowanie ZSRR do prawdopodobnej interwencji wojskowej w Polsce. W posiedzeniu COUNCL. oprócz prezydenta Cartera i prof. Brzezińskiego wzięli udział m.in.: Sekretarz Stanu Edmund Muskie (sprawy zagraniczne) i jego zastępca ds. Europy, po 2 kongresmenów i senatorów, Sekretarz Obrony Harold Brown i jego zastępca, Dyrektor CIA Robert Gates oraz dyrektor wywiadu ds. ZSRR i Europy Wschodniej Brement Blackwill. Połączony Komitet Szefów Sztabów (JCS) reprezentował generał Lew Allen (szef sztabu Sił Powietrznych) p.o. szefa JCS i generał John Pusay (zastępca szefa JCS). W spotkaniu uczestniczył też Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych NATO w Europie (SACEUR) generał Bernard William Rogers.
Obrady przeprowadzone w tym gronie podsumował prezydent Carter podkreślając bardzo niekorzystne konsekwencje interwencji dla stosunków amerykańsko radzieckich. Stwierdził, że nie wiadomo na pewno czy Sowieci wkroczą, nie wiadomo też w jaki sposób wkroczą, czy to pod przykrywka manewrów czy dokonując inwazji na pełną skalę. Uznał, że pierwszym celem USA jest odstraszenie ich. Zgodnie z ocenami CIA stwierdził, że Polacy będą prawdopodobnie stawiać opór. Rada Bezpieczeństwa Narodowego zaakceptowała treść oświadczenia Białego Domu, które miało na celu uświadomienie światu istnienie możliwości interwencji radzieckiej w Polsce bez względu na jej skalę. Nasuwa się pytanie: dlaczego niektórzy polscy historycy nie wierzą w możliwość interwencji skoro wiedza o niej była tak ważna dla Amerykanów i przywódców innych państw ?
Prezydent wyraził nadzieję, że „wygłoszone przez niego oświadczenie może przyczynić się do odstraszenia Sowietów od jakiejkolwiek interwencji”. Zaaprobował treść depeszy do Kanclerza RFN Schmidta, prezydenta Francji Giskarda d,Estaing, premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher, Sekretarza Generalnego NATO Josepha Lunsa i Sekretarza Generalnego Narodów Zjednoczonych Kurta Waldheima informującej ich o działaniach administracji amerykańskiej i ich przyczynach. Do Waldheima Sekretarz Stanu Edmund Muskie miał także zatelefonować osobiście. O posiadanych informacjach został powiadomiony przyszły doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Richard Vincent Allen, który miał je przekazać prezydentowi elektowi Ronaldowi Reaganowi (Partia Republikańska, prezydent USA w latach 1981-1989). Podobne depesze zdecydowano przesłać także do Włochów, Kanadyjczyków i Japończyków. Ponadto prezydent poinstruował senatorów i kongresmenów o bieżącym rozwoju wypadków w Polsce oraz o działaniach administracji i odczytał im przygotowane oświadczenie, Podkreślił, że działanie administracji polega na kontrolowaniu sowieckich przygotowań militarnych. Ponadto zwrócił uwagę, że w najbliższym tygodniu w Brukseli sekretarze Brown i Muskie odbędą spotkania z odpowiednimi im rangą urzędnikami państw sojuszniczych. Podkreślił, że „interwencja wojskowa Związku Sowieckiego w Polsce zredukowałaby jego gotowość do ataku na Europę Zachodnią”. Dodał, że w przypadku interwencji należy się liczyć z możliwością rozlewu krwi, którego skalę trudno przewidzieć.
A oto treść wspomnianej depeszy: Przygotowania do sowieckiej interwencji w Polsce wydają się być ukończone. Ponadto jesteśmy w posiadaniu dowodów wskazujących na fakt, iż Związek Sowiecki podjął decyzję o dokonaniu interwencji zbrojnej oraz, że w kroczenie do Polski sowieckich oddziałów o znaczącej sile – przypuszczalnie pod pozorem manewrów – może okazać się realną groźbą. Działaniom tym może towarzyszyć szeroka fala aresztowań dokonywanych przez polskie służby bezpieczeństwa. Nie mamy pewności, że tak się stanie, jednakże prawdopodobieństwo takiego rozwoju wydarzeń jest na tyle wysokie, iż w mojej ocenie państwa zachodnie powinny podjąć wszelkie możliwe kroki, by wywrzeć wpływ na decyzję Sowietów i tym samym zapobiec wejściu sowieckich sil zbrojnych do Polski. W tym celu wydaję oświadczenie o godzinie 14,00 dnia dzisiejszego czasu waszyngtońskiego. Jestem przekonany, że będziecie Państwo w stanie wydać wkrótce oświadczenia podobnej natury. Oświadczenia te zademonstrują Sowietom zdecydowanie Zachodnich Sojuszników i posłużą jako ostrzeżenie dla Polaków o powadze obecnej sytuacji>
Z treści obrad PCC i COUNCIL oraz przytoczonej depeszy wynika, że wobec groźby inwazji USA nie zamierzały angażować swoich sił zbrojnych. Natomiast planowano podjęcie kilku działań politycznych i gospodarczych. Sekretarz Obrony USA Harold Brown poinformował o podjęciu jednostronnych działań, głównie w sferze logistycznej. Generał Bernard William Rogers (SACEUR) zwrócił się o upoważnienie do rozpoczęcia niektórych działań przygotowawczych bez upoważnienia do ich realizacji. Amerykanie mogli wykonać różne działania dodatkowe jak zwiększenie liczby F-15 lub przegrupowanie niektórych oddziałów do Europy. Jednakże uczyniliby to niechętni przed próbą wywarcia nacisku na sojuszników. Brak zamiaru angażowania amerykańskich sił zbrojnych potwierdził były Sekretarz Stanu USA gen. Alexander Haig i były zastępca Sekretarza Stanu ds. europejskich i Lawrence Eaglebuger w administracji prezydenta Reagana. Według prof. Brzezińskiego „nadanie wyjątkowego rozgłosu groźbie interwencji radzieckiej w 1980 r. miało na celu z jednej strony pozbawienie ZSRR możliwości zaskoczenia, a z drugiej dążenie by wpłynąć uspokajająco na sytuację w Polsce, uświadamiając Polakom, że Rosjanie mogą wkroczyć”. Pod koniec 1980 r. sytuacja w Polsce stała się też przedmiotem analiz i ocen Rady Ministerialnej NATO. Postanowiono, że Rada będzie dokonywać szczegółowego przeglądu sytuacji w Polsce. Na przełomie listopada i grudnia 1980 r. flota zachodnioniemiecka i duńska na Bałtyku znajdowały się w stanie podwyższonej gotowości bojowej. Lotnictwo przy pomocy systemów AWACS prowadziło obserwację obszaru Polski i sąsiednich państw UW.
Ostrzeżenia USA i ich sojuszników oraz przekonanie kierownictwu ZSRR przez przywódców PRL do rozwiązana sytuacji wewnętrznej własnymi siłami, prawdopodobnie spowodowały że oficjalnie odstąpiono od realizacji „manewrów Ogarkowa” na terenie Polski. Nie oznaczało to jednak, ze groźba interwencji została zażegnana. Tu dodam, że po wielu latach prof. Andrzej Paczkowski, podobnie jak doradca Michaiła Gorbaczowa politolog Georgij Szachnazarow twierdził, że do interwencji wojsk wydzielonych z sił zbrojnych ZSRR, Czechosłowacji i NRD w Polsce mogło dojść gdyby w PZPR władzę przejęli socjaldemokraci (rodzaj „dubczekizacji” partii) lub gdyby władzę przejęła „Solidarność”, albo gdyby wybuchła wojna domowa. Kierownictwo ZSRR na czele z Leonidem Breżniewem brało to pod uwagę – ćwiczenia wojsk interwencyjnych prowadzono w rejonach wyjściowych położonych w odległości 100 – 200 km od granic Polski na terenach państw z nią sąsiadujących. Stamtąd po 8–12 godzinach od podjęcia decyzji ćwiczące dywizje mogły przekroczyć granice. Przebywające tam wojska utrzymywano w stanie podwyższonej gotowości bojowej. 20 grudnia 1980 r. minister obrony ZSRR marszałek Dmitrij Ustinow wydał rozkaz kontynuowania ćwiczeń aż do odwołania. Praktycznie zakończono je dopiero po manewrach „Sojusz-81” (16.03.–7.04.1981 r.) Po zakończeniu manewrów systemu łączności nie usunięto, a wzmacniano go nadal. Wydzielone do interwencji wojska były utrzymywane w podwyższonej gotowości bojowej. Brak poważniejszej reakcji USA na informacje Kuklińskiego o planowaniu stanu wojennego gen. Wojciech Jaruzelski uznał, że jego wprowadzenie nie będzie przez nich kwestionowane.
———————————–
Źródła:
– Posiedzenie Specjalnego Komitetu Koordynacyjnego i Rady Bezpieczeństwa Narodowego, IPN BU1209/1764;
– Praca zbiorowa: Wejdą nie wejdą, ANEKS 1997;
– Z. Brzeziński: Cztery lata w Białym Domu. Wspomnienia, Londyn 1998;
– A. Paczkowski: Droga do „mniejszego zła”. Strategia i taktyka władzy lipiec 1980-styczeń 1982, Kraków 2001;
– W. Jaruzelski: Stan wojenny. Dlaczego, Warszawa 1992;
– A. Gribkow: Wojenno Istoriczeskij Żurnał, 1992 nr 9;
– M. F. Rakowski: Dzienniki polityczne 1981-1983, Warszawa 2004;
– W. Aczałow :Ja skażu wam prawdu, Moskwa 2006;
– D. J.MacEeachin: Amerykański wywiad i konfrontacja w Polsce 1980-1981, Poznań 2011;
– A. Friszke: Rewolucja Solidarności, Warszawa 2014;
– S. Ciosek: Wspomnienia (niekoniecznie) dyplomatyczne, Warszawa 2014;
– F. Puchała: Kulisy stanu wojennego 1981-1983, Warszawa 2016.