Klub Generałów

Polityczne i militarne uwarunkowania wybuchu powstania warszawskiego

Gen. bryg. dr Władysław Skrzypek

          W bieżącym roku obchodzimy 80-tą rocznicę wybuchu w okupowanej i umęczonej stolicy Polski, powstania warszawskiego. Ten zbrojny, niezwykle bohaterski zryw warszawiaków zapisał się w historii II wojny światowej, jako piękne świadectwo miłości Ojczyzny i obrony zagrożonych wartości. Dla ratowania wolności, honoru i godności człowieka powstańcy położyli na szalę własne życie. Dziś po upływie już tylu lat, gdy niewielu powstańców i ocalałych warszawiaków jeszcze żyje, trzeba przypomnieć kolejnym pokoleniom Polaków uwarunkowania polityczne i militarne, które w ostatnich dniach przed wybuchem powstania poprzedziły ten patriotyczny zryw mieszkańców stolicy.

Sytuacja polityczno- militarna w czasie poprzedzającym wybuch powstania.
          Decyzja o wystąpieniu zbrojnym w Warszawie zapadła głównie ze względów natury politycznej i ideologicznej. Opanowanie Warszawy przez Armię Krajową miało wzmocnić w oczach opinii światowej prawa i roszczenia rządu londyńskiego do reprezentowania władzy i objęcia jej w Polsce, a zarazem przygotowania gruntu do ostatecznej rozgrywki ze Stalinem, która miała zadecydować, kto będzie rządził powojenną Polską, obóz londyński czy PPR[1] i jej zwolennicy.
          Warszawa miała być wielką dramatyczną sceną, na której miał się rozstrzygnąć ostateczny akt rosyjsko-polskiej konfrontacji. Tutaj miało dojść do ustalenia rosyjsko-polskich stosunków i publiczne wypowiedzenie się zachodnich mocarstw w polskich sprawach.
          Polityczną podstawą decyzji o wystąpieniu zbrojnym w Warszawie była „doktryna dwóch wrogów”. Powstanie warszawskie planowane, jako swoista kontynuacja akcji „Burza”[2] skierowane było militarnie przeciwko Niemcom, a politycznie stanowiło demonstrację wymierzoną w Związek Radziecki i PKWN[3].
          Celem powstania miało być obalenie okupanta, wyzwolenie kraju oraz zapewnienie porządku i bezpieczeństwa wewnętrznego. W istocie naczelnym zadaniem AK było podjęcie otwartej walki z Niemcami w przełomowym momencie i umożliwienie londyńskiemu obozowi objęcie władzy w powojennej Polsce. Wszystko inne było podporządkowane temu zadaniu.
          Decydując się na działanie bez uzgodnienia swych planów z Rządem w Londynie i zgody Naczelnego Wodza, Dowódca Armii Krajowej gen. Bór-Komorowski wziął na siebie ogromną odpowiedzialność za losy Warszawy. Co prawda militarna współpraca pomiędzy AK i Armią Radziecką mogła zmienić bieg wydarzeń w stolicy jednak w ówczesnej sytuacji była ona niemożliwa. Chciano, bowiem zachować polityczną kontrolę nad AK do chwili ostatecznej rozgrywki ze Stalinem.
          Polscy przywódcy mieli do wyboru trzy rozwiązania. Po pierwsze mogli zabiegać o kompromis z Rosją za cenę daleko idących ustępstw politycznych i terytorialnych. Po drugie przeciwstawiać się Rosji i jej żądaniom bez względu na konsekwencje w nadziei, że zmusi to Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone do interwencji na ich rzecz w Moskwie, co mogłoby jednak przyczynić się do rozbicia jedności alianckiego obozu. I wreszcie udawać chęć porozumienia z Rosją, a w istocie stawiać jej opór licząc na ewentualny konflikt między Wschodem a Zachodem, który przyniesie korzystne rozwiązanie polskiej sprawy. Musieli więc zdecydować czy Armia Krajowa i Delegatura Rządu ma traktować nadchodzących Rosjan jako sojuszników czy wrogów oraz jaką rolę oddziały Bora–Komorowskiego miały odgrywać w zbliżającej się rosyjsko-niemieckiej bitwie o Polskę. To ostatnie pytanie było pytaniem retorycznym w sytuacji ogólnej nieprzejednanej postawy całego narodu wobec Niemców i od lat czynionych przygotowań do walnej z nimi rozprawy w rozstrzygającym dla polski momencie wojny.
          Decyzja rzucenia stolicy do otwartej walki z Niemcami została powzięta w Warszawie w drugiej połowie Lipca 1944 roku, a ostateczny rozkaz do walki został wydany przez Dowódcę AK wczesnym wieczorem 31 Lipca 1944 roku.
          Przed 21 Lipca walka w mieście przewidywana była na wypadek powstania powszechnego, które miało wybuchnąć w momencie załamywania się działań niemieckich. W marcu 1944 r. gen. Bór-Komorowski postanowił wyłączyć stolicę z planu akcji „Burza”, by uniknąć zniszczeń i zaoszczędzić cierpień ludności cywilnej. Warszawskim oddziałom AK polecono jedynie chronić ludność cywilną w wypadku zarządzenia przez Niemców ewakuacji, gdyby front wschodni się cofał. Zgodnie z planem akcji „ Burza” jednostki AK miały być skoncentrowane poza miastem, aby stamtąd atakować wycofujących się ze stolicy Niemców.
          Od marca 1944 r. broń otrzymywana ze zrzutów brytyjskich lub tajnie wyprodukowana w kraju kierowana była przede  wszystkim do okręgów na wschodnim brzegu Wisły przewidzianych do wykonywania głównych zadań akcji „Burza”, a jedynie w ograniczonym stopniu dla Warszawy – przez to gorzej od innych okręgów uzbrojonej.
          Do połowy lipca 1944 r. Dowództwo AK nie przewidywało możliwości większych walk w Warszawie. Sądzono bowiem, że Niemcy ponieśli poważne straty na środkowym odcinku frontu wschodniego i przewidywano szybkie wycofywanie się ich oddziałów za linię Wisły i Sanu. Pomimo tego nie brano pod uwagę opanowania Warszawy ani w ramach powstania powszechnego ani też w ramach akcji „Burza”, która miała przerodzić się w pasmo powstań lokalnych[4].
          Jednakże w zaistniałej sytuacji szybko zmieniono zdanie i już 21 lipca uważano, że Warszawa powinna być oswobodzona przed spodziewanym wejściem Armii Czerwonej do stolicy. Za podjęciem akcji mającej na celu opanowanie Warszawy przed wkroczeniem wojsk radzieckich przemawiały względy natury wojskowej, politycznej i ideologicznej – tak uważał Bór-Komorowski, który był gotów walczyć z tymi wszystkimi siłami, które w jego opinii zagrażały dążeniom i interesom obozu londyńskiego w Polsce.
          Tym czasem wśród Niemców w Warszawie szerzyła się panika, która osiągnęła punkt kulminacyjny w dniach 23-24 lipca i trwała do 27 lipca. Prawdopodobnie ze względu na to Szef Sztabu Okręgu Warszawskiego z polecenia płk dypl. Chruściela przedłożył na odprawie Komendy Głównej AK 24 lipca wniosek o zarządzenie pogotowia dla Okręgu Warszawa i przygotowań do walki w stolicy. 25 lipca odbyła się odprawa ścisłego kierownictwa Dowództwa AK. Podczas odprawy omówiono położenie ogólne i ustalono, że należy się liczyć z tym, iż w najbliższych dniach walki mogą przenieść się bezpośrednio w pobliże Warszawy lub nawet na jej przedmieścia. W związku z tym uznano za konieczny wybuch powstania w stolicy.
          Decyzja opanowania Warszawy została podjęta w okresie, kiedy Niemcy pospiesznie ewakuowali Warszawę i wydawało się, że nie mieli woli ani środków do jej obrony. Jednak w tym czasie, kiedy Bór-Komorowski meldował do Londynu swą gotowość do walki o Warszawę, sprawnie odtworzona niemiecka 9 armia szykowała się do jej obrony z zadaniem zatrzymania nieprzyjaciela na przedpolu Warszawy i nad Wisłą. Niemcy podobnie jak Dowództwo AK uważali, że Rosjanie przywiązują dużą wagę do pokonania Wisły i zdobycia Warszawy, tym bardziej, że Wisła była ostatnią barierą przed granicami terytorium Niemiec. Przywódcy AK, zelektryzowani widokiem ucieczki Niemców zdecydowali się przedstawić władzom w Londynie gotową już podjętą decyzję. Tym czasem od 25 lipca cała uwaga Komendy Głównej poświęcona była kwestii wybrania terminu rozpoczęcia walk o Warszawę. Oznaczało to, że w podziemnej Warszawie inicjatywa przeszła w ręce wojskowych, a politycy brali udział tylko w sztabowych kalkulacjach. Wszyscy zgadzali się, że względy polityczne nakazywały podjęcie walk o Warszawę, byli jedynie podzieleni co do terminu wybuchu powstania.
          W dowództwie AK nadal czyniono przygotowana do bitwy o Warszawę, studiowano sytuację na froncie wschodnim i zbierano wiadomości, które miały pozwolić na odpowiednie wykalkulowanie terminu rozpoczęcia walki. Wydaje się, że wybuch powstania w Warszawie miał być zaskoczeniem zarówno dla Niemców jak i dla Rosjan.
          27 lipca nastąpiło wiele ważnych wydarzeń rzutujących na termin wybuchu powstania. Moskwa ogłosiła tekst umowy zawartej 26 lipca pomiędzy Stalinem i PKWN, jako jedyną legalną tymczasową władzą wykonawczą w Polsce. Zgodnie z umową PKWN obejmował władzę administracyjną na wyzwolonych terenach, położonych na zachód od linii Curzona i stawał się odpowiedzialny za radziecko-polską współpracę wojskową. Radzieckie dowództwo miało sprawować kontrolę nad operacjami militarnymi w Polsce.
          Jednocześnie w tym czasie zwiększył się ruch do frontowy oddziałów niemieckich. Poza tym w rejonach lewobrzeżnych powiatu warszawskiego Niemcy skoncentrowali dużą ilość artylerii, a na prawy brzeg Wisły przerzucili znaczną liczbę piechoty, dla wzmocnienia 73 DP walczącej na przedpolu Pragi. Dowództwo AK obserwowało tę koncentrację i sądziło, że Niemcy szykowali się do bitwy o Warszawę.

Stan uzbrojenia i mobilizacja Okręgu Warszawskiego oraz plan rozpoczęcia powstania.
          27 lipca komendant Okręgu Warszawskiego płk Chruściel przeprowadził ostatnią odprawę dowódców obwodów i poinformował ich, że w każdej chwili należy spodziewać się rozkazu do walki oraz zarządził pogotowie sztabów okręgu, rejonów i zgrupowań. Gdy podniesiono sprawę braku broni przyrzekł rozdzielić posiadane zapasy, rozkazując rzucić do walki wszystkie siły, uzbrajając powstańców nieposiadających broni w siekiery, kilofy i łomy.
          Trudno jest ustalić dokładnie ilość broni posiadanej przez oddziały płk „Montera” w ostatnich dniach lipca. Utrzymuje się, że 29 lipca oddziały AK w Warszawie posiadały następujące wyposażenie: 20 ckm, 90 rkm, 604 pm, 1386 kb, 2865 pistoletów, 2 armatki przeciwpancerne, 2 piaty, 12 kb przeciwpancernych, 5100 granatów i 5000 butelek zapalających. Okręg posiadał 35049 sztuk amunicji do ckm, 15800 do rkm, 121000 do pm, 234000 do kbk, 52000 do pistoletów, 100 do armatek przeciwpancernych, 1170 do kb przeciwpancernych i 700 kg materiałów wybuchowych. Oddziały i poszczególni żołnierze posiadali pewną ilość broni nieujawnionej. W okresie luty –sierpień 1944 r. okręg miał otrzymać ze z zrzutów około 150 pm, kilkanaście piatów, 6 moździerzy i kilka kb przeciwpancernych. Liczby te świadczą jak mało broni szczególnie ciężkiej, posiadali żołnierze płk „Montera”.
          Dowódca okręgu przewidywał, iż posiadane środki pozwolą mu działać zaczepnie przez trzy, cztery dni, a w obronie wytrwać do czternastu dni. Liczył też na zdobycie broni niemieckiej i zrzuty aliantów. Sądził, że brak broni zastąpi „furia odwetu”. Jednakże należy podkreślić, że brak dostatecznej ilości broni był jedną z głównych bolączek AK i fatalnie zaciążył na przebiegu i wyniku pierwszego powstańczego natarcia.
          Od 28 lipca prowadzona była mobilizacja oddziałów okręgu. Przebiegała ona sprawnie bez zwracania uwagi wroga. Do godziny 21.00 w lokalach konspiracyjnych zebrało się około 80% żołnierzy okręgu. Tuż przed wybuchem powstania siły AK w Warszawie liczyły 50700 żołnierzy, w tym 4300 kobiet.
          W tym samym czasie Stalin nakazał marszałkowi Rokossowskiemu, dowódcy 1 Frontu Białoruskiego pomiędzy 5 a 8 sierpnia zająć Pragę i utworzyć przyczółki na zachodnim brzegu Wisły na południe od Warszawy.
          29 lipca na odprawie sztabu AK powzięto dwie decyzje, które poważnie zaważyły na losach powstania. Gen. Bór-Komorowski na wniosek płk Chruściela zdecydował, że wybuch powstania nastąpi o godzinie 17.00, a nie jak dotychczas planowano w nocy oraz, że wystarczy, aby decyzja określająca termin wybuchu nastąpiła dnia poprzedzającego walkę. Płk „Monter” uważał, że łatwiej mu będzie zaskoczyć Niemców po południu niż w nocy. O godzinie 17.00 był największy ruch w mieście. Patrole uliczne nie były wstanie przeprowadzić kontroli, a wartownicy przyzwyczajeni do nasilonego ruchu około godz.17.00 nie będą zwracali uwagi na przemieszczające się tłumy. Wmieszani w takie tłumy żołnierze będą mogli łatwiej uderzyć na wartowników i opanować bunkry przy wejściach do bloków. Również przemieszczanie całych plutonów mogło ujść uwagi agentów Gestapo.
          Nowy plan miał dwie zasadnicze wady: po pierwsze żołnierze spodziewali się i byli wyćwiczeni do wystąpienia w nocy, po drugie, słabo uzbrojone oddziały AK atakujące w biały dzień już w pierwszych chwilach natarcia były wystawione na przeważający ogień nieprzyjaciela. Zdecydowano również, że gdyby dotychczasowy dowódca AK nie mógł z jakichkolwiek względów pełnić swych funkcji, to na czele Armii Krajowej stanie gen. Leopold Okulicki. Sam Bór-Komorowski nie posiadał wyższego wykształcenia wojskowego, ani praktyki dowodzenia wielkimi jednostkami, koniecznej do pełnienia tak wysokiego stanowiska. Osobiści zaś uważał Okulickiego za wybitną postać o dużym przygotowaniu operacyjnym i projektodawcę powstania warszawskiego, który z woli Naczelnego Wodza w razie konieczności ma stanąć na czele nowej organizacji, zdolnej – w razie potrzeby – do zachowanie dorobku AK pod nową okupacją, tym razem rosyjską.
          Radziecki komunikat wojenny w tym dniu podawał, że w środkowej Polsce wojska marszałka Rokossowskiego silnie wspierane przez lotnictwo posuwają się na Warszawę tocząc ciężki bój z oddziałami niemieckimi na południowy wschód od miasta.
         Wieczorem 29 lipca radio Moskwa nadało w języku polskim wezwanie do ludności Warszawy: „Walczycie przeciwko Niemcom. Warszawa słyszy już bez wątpienia huk armat bitwy, która wkrótce przyniesie jej wyzwolenie. Ci, którzy nigdy nie ugięli się przed hitlerowską przemocą, przyłączą się znowu, tak jak w roku 1939 do walki przeciwko Niemcom, tym razem do działania decydującego.
          Wyszkolona w ZSRR Armia Polska, wkraczająca teraz na ziemie polskie, łączy się z Armią Ludową, aby stworzyć Korpus Wojsk Polskich –zbrojne ramię narodu naszego. W szeregach jej znajdą się jutro również i synowie Warszawy. Dla Warszawy, która nigdy się nie poddała i nigdy nie ustała w walce, godzina czynu wybiła.
          Tym czasem Niemcy spodziewali się wybuchu powstania w Warszawie w nocy z 29 na 30 lipca. Oczekiwano, że wybuch działań nastąpi o godzinie 23.00.
          Dowództwo niemieckiej 9 armii oceniało, że sytuacja pod Warszawą stawała się dla Niemców groźna. Było jasne, że na przedpolu Warszawy zaczynał się niemiecko- rosyjski bój o stolicę Polski. Ludność Warszawy była w stanie wielkiego podniecenia. Powszechnie uważano, że bój o Warszawę jest w toku i nadchodzi godzina wyzwolenia.
          31 lipca została zarządzona na godzinę 18.00 popołudniowa odprawa sztabu AK. Zebrani wiedzieli już o obecności oddziałów sowieckich w Radości, Wołominie i Radzyminie – wszystko w promieniu 12-16 km od Warszawy. Na odprawę przyszedł płk „Monter” z meldunkiem, że sowieckie oddziały pancerne wdarły się na przedmoście[5] niemieckie na wschód od miasta i zdezorganizowały jego obronę, że sowieckie czołgi są już pod Pragą a Radość, Miłosna, Okuniew, Wołomin i Radzymin zostały zajęte przez wojska sowieckie. Dowódca AK ponaglony tym meldunkiem po krótkiej naradzie z dowództwem uznał, że nadszedł czas, by rozpocząć działania. Natychmiast wysłał adiutanta do Delegata Rządu od jego bowiem zgody uzależniał wydanie ostatecznego rozkazu. Po przybyciu Delegata Rządu i ocenie aktualnej sytuacji, wszelkie rozważania wskazywały, że powinni działać już teraz.
         W czasie odprawy dowódca AK gen. Bór-Komorowski zwrócił się do płk „Montera:
          „Jutro punktualnie o godzinie 17.00 rozpocznie Pan operację „Burza” w Warszawie.”
          O siódmej wieczorem płk „Monter” wydał swój rozkaz bojowy:
Alarm do rąk własnych Komendantom Obwodów. Dnia 31.7. godz. 19.00.
Nakazuję „W” dnia 1.8. godzina 17.00. Otrzymanie rozkazu natychmiast kwitować X.
           Rozkaz „alarm” zgodnie z ustaleniami, był rozkazem przygotowawczym do walki, który nie mógł być odwołany i miał się skończyć automatycznym wybuchem walki. W związku z tym, że od godziny 20.00 obowiązywała w Warszawie godzina policyjna rozkaz ten dotarł do adresatów dnia następnego.

Motywy podjętej decyzji o wybuchu powstania.
          Wolę czynu przywódców krajowych potęgowało przekonane, iż sytuacja strategiczna w Polsce sprzyjała ich zamiarom uwolnienia Warszawy. Sądzili, że wypadki rozgrywające się na froncie wschodnim stwarzały im niepowtarzalną okazję do wyrwania stolicy z rąk upadających Niemców na krótko przed wkroczeniem do miasta Armii Czerwonej.
          Z czysto wojskowego punktu widzenia decyzja przywódców krajowych opierała się na dwóch założeniach: po pierwsze, że Rosjanie wkrótce wkroczą do Warszawy i po drugie, że Niemcy nie potrafią już długo zatrzymać ofensywy radzieckiej w centralnej Polsce. W momencie podejmowania ostatecznej decyzji autorzy powstania byli pewni, że Rosjanie zajmą miasto „w ciągu kilku dni, jeżeli nie godzin”. Powstało przekonanie, że sowieci będą chcieli wykorzystać osłabione wojska niemieckie i że wkroczą do Warszawy nie dla okazania pomocy, ale dla swego taktycznego interesu. W dodatku dowódcy AK zakładali, że Rosjanie byli zainteresowani w opanowaniu Warszawy ze względów politycznych aby „ zdyskontować politycznie rolę wybawicieli stolicy Polski”.
          Te optymistyczne przewidywania natury wojskowej zrodziły chęć wykorzystania niemieckich niepowodzeń i radzieckich sukcesów do uwolnienia Warszawy własnymi siłami, aby w ten sposób przyczynić się do zbliżającej się klęski Niemców. Wiara i pewność zwycięstwa były niezachwiane. Niepowodzenie nie było brane w rachubę i nie było żadnych przewidywań na wypadek przegranej i przeciągania się walki. Zakładano szybkie zwycięstwo sowieckie i pomoc Zachodu. I chociaż dowództwo AK zdawało sobie sprawę, że siła uderzenia oddziałów powstańczych była ograniczona, głównie z powodu braku broni ciężkiej zakładało, że powstańcy w toku pierwszego uderzenia nie będą usiłowali zdobywać silnie umocnionych pozycji Niemców. Jednak w rzeczywistości nacierano na wszystkie zajęte przez Niemców obiekty bez względu na ich siłę ognia.
          Zgodnie z założeniami planu akcji „Burza” powstańcy mieli uderzać na Niemców w ostatnich momentach ich pobytu w stolicy. Można przypuszczać, że Dowództwo AK zdecydowało się wywołać powstanie, ponieważ zakładało, iż Niemcy opuszczą stolicę pod pierwszym sowieckim naporem. Jednocześnie nie liczyło się z możliwością, że Armia Czerwona może wkroczyć do stolicy w trakcie powstania. (Rosjanie wkroczyli do Warszawy dopiero 17 stycznia 1945 roku).

Przyczyny klęski.
          Jedna z przyczyn klęski powstania leży w ogólnym załamaniu się ofensywy sowieckiej na Wiśle – na skutek przerzuconych w ten rejon na przełomie lipca i sierpnia nowych dywizji niemieckich główne z Rumunii. Tak, więc jego losy zostały przesądzone w bitwie sowiecko-niemieckiej w dniach 4-5 sierpnia.
          Trzeba jednak pamiętać, że powstanie wybuchło po 5 latach niesłychanego, niszczącego terroru. Warunki te o wiele gorzej niż młodzież, zniosiło starsze pokolenie. Z nich właśnie składała się większość wyższych dowódców i oficerów sztabowych. Tym tylko można wyjaśnić, że utalentowani oficerowie nie byli zdolni wykonać swoich własnych rozsądnie i starannie obmyślonych planów. Nie posiadali dość woli, by nie zmieniać powziętych decyzji. Co więcej obawiano się, że zbytnia opieszałość w rozpoczęciu akcji mogła zwiększyć ryzyko wykrycia i stłumienia przez Niemców przygotowań do powstania.
          Druga przyczyna, to zarządzona przez Niemców branka stu tysięcy mężczyzn  przewidzianych do robót fortyfikacyjnych obrony Warszawy przed atakiem Rosjan. Jednak na wyznaczone punkty zborne stawiło się zaledwie czterdziestu siedmiu Polaków. Należało się spodziewać, że taki stan rzeczy spowoduje masowe represje, którym zapobiec można było tylko drogą walki.
          Należy podkreślić, iż wszystkie najważniejsze decyzje, które doprowadziły do wybuchu powstania były podjęte przez władze krajowe bez uprzedniego uzgodnienia z Rządem Polskim w Londynie. Natomiast Naczelny Wódz generał Sosnkowski aż do samego wybuchu powstania nie potrafił zdecydować się na aprobowanie lub zakazanie powstania.
           Nie liczenie się Dowództwa AK z możliwością poniesienia klęski uczyniło z powstania bezprzykładną tragedię narodową, której nic nie jest w stanie usprawiedliwić. W wyniku walk Warszawa uległa zniszczeniu. Stała się miastem ruin i grobów.
           Dzisiaj, po powstaniu została tylko wspaniała legenda bezprzykładnego bohaterstwa uczestników i ludności cywilnej Warszawy oraz przestroga na przyszłość o konieczności uwzględniania sytuacji i polityczno- militarnymi realiami.


[1]PPR-Polska Partia Robotnicza – Polska partia komunistyczna utworzona 5 stycznia 1942r. w Warszawie przez przybyłych z ZSSR polskich komunistów.
[2]Celem i założeniem planu akcji „Burza ”miało być podkreślenie woli bicia Niemców i to nawet w przypadku niekorzystnego dla Polaków stosunku sił. „Burza” miała polegać na zaciętym nękaniu cofających się straży tylnych wojsk niemieckich. Do akcji „Burza” na kresach wschodnich miano wprowadzić całość uzbrojonych sił i posiadanych środków. Miała rozpocząć się na wschodzie, a następnie w miarę przesuwania się frontu na zachód być rozciągana na pozostałą część kraju. W istocie akcja „Burza” miała się składać z szeregu lokalnych powstań, co odróżniało ją od powszechnego powstania. Początkowo duże miasta były wyłączone z planu „Burza”. Na kilka tygodni przed wybuchem powstania warszawskiego Dowództwo AK zrozumiało, iż nie sposób było zrealizować polityczne cele akcji „Burza”, bo przeprowadzenie politycznej demonstracji wymagało uprzedniego opuszczenia wielkich miast.
[3]PKWN- tymczasowy organ władzy wykonawczej utworzony 21 lipca 1944 roku w Moskwie przez siły komunistyczne, opozycyjny wobec obozu londyńskiego i sprawujące władzę na terenie województw: lubelskiego, rzeszowskiego, białostockiego, częściowo warszawskiego i kieleckiego. W ten sposób doszło formalnie do powstania dwóch przeciwstawnych sobie, wzajemnie zwalczających się obozów – londyńskiego i lubelskiego.
[4]Wołyń, Wilno, Nowogródek, Lwów, Lublin Zdobyte przez oddziały AK miasta, rosyjskie władze przejęły w ciągu paru dni. Rozpaczliwy opór pojedynczych grup, NKWD stłumiło nie mniej okrutnie niż robili to Niemcy. Wszędzie, gdzie żołnierze AK walcząc z cofającymi się Niemcami nie szczędzili ofiar i krwi, nagrodą za bohaterstwo okazało się podstępne aresztowanie, rozbrajanie i deportacja.
[5] Przedmoście- to pozycja obronna rozciągająca się od rzeki Narwi w okolicach Ryni do rzeki Wisły w okolicach nadbrzeża.

_________________________________
Źródło: Opracowano na podstawie materiałów źródłowych zawartych w wydaniu książkowym Jana Ciechowskiego pt. Powstanie Warszawskie. Wyd. PIW 1984 r.